środa, 27 czerwca 2012

Rozdział 5.


#Trisha
-Trish otwieraj te drzwi !! – krzyczał Zayn dobijając się do swojego pokoju, w którym się zamknęłam. Odpowiedziałam mu tylko śmiechem.
-Śnisz człowieku.. Oki co nie narzekam, aż tak bardzo na swoje życie.. Ale jak będzie coś nie tak to dam ci znać.
-Trisha.. Dobrze ci radzę otwórz te drzwi zanim sam je sobie otworze !
-Ty byś kilogramowej deseczki nie złamał a co dopiero wywarzył drzwi !
-Grabisz sobie blondi, grabisz !
-Nie jestem już blondi daltonisto – odkrzyknęłam mu, przeglądając przy okazji jego rzeczy w pokoju.
-Jak byś nie zauważyła to mój dom i mój pokój ! Znam sposoby jak się dostać do środka, a wtedy już mi nie uciekniesz i ucierpisz za idiota, daltonista + powiedzenie że deski bym nie złamał.. Podsumowując ?? Będziesz martwa ! Obiecuje ! – ostatni raz walnął pięścią o drzwi
-Nie boję się ciebie – powiedziałam, choć po drugiej stronie panowała cisza. Przyłożyłam ucho do drzwi.
-Chyba jednak powinnaś – odwróciłam się przodem do chłopaka który właśnie wszedł drzwiami od łazienki. Odruchowo przywarłam do drzwi.
-Jak ty..
-Mówiłem ci że mam swoje sposoby.. – uśmiechnął się i podszedł bliżej – a teraz zapłacisz mi za to – dodał i nagle znalazł się tuż przy mnie. Doskonale wiedziałam jak w jego wykonaniu będzie wyglądała ta zapłata. Malik zaczął mnie łaskotać i już po minucie leżałam na podłodze. Biłam go pięściami po klatce i plecach, ale zdawał się nic nie czuć, gdyż wciąż mnie łaskotał.. I nie zamierzał przestawać
-Zayn… hahahahahah… Błagam cię … hahahaha.. Proszę … hahah – próbowałam wybłagać jednak ledwo się odzywałam przez śmiech.
-A przeprosisz ?? – zapytał przestając na chwilę
-Nigdy – odpowiedziałam bez namysłu
-Nie ma przeprosin, nie ma litości – dodał chłopak i znów czekały mnie katusze. Czasami jednak przydaje się fakt, iż jestem wysportowana i sprawnie udało mi się wymsknąć chłopakowi. Dlaczego dopiero teraz mnie to olśniło ?! Nie mogło 5 min temu ?
Wstałam z podłogi i pobiegłam do łazienki. Sięgnęłam po ulubione perfumy Malika i odkręciłam je.
-Spróbuj mnie znowu dotknąć, a pożegnasz się ze swoimi pachnidełkami ! – powiedziałam stając nad wanną z otwartym flakonikiem.
-Ej nie !! To są oryginalne perfumy Seana Johna Unforgivable !! Wiesz ile one kosztują !?
-Masz kase ! Kupisz sobie nowe ! – spojrzał na mnie zabijającym wzrokiem. Podniósł ręce w góre na znak poddania się.
-Dobra już koniec.. Poddaje się. Tylko proszę odłóż je na półkę albo najlepiej daj mi je – podszedł do mnie bliżej i chcąc mu udowodnić, że potrafię je zakręcić spróbowałam. No niestety nie wyszło. Flakonik wyślizgnął mi się z ręki i potłukł na podłodze, całą zawartość wylewając na mój dekolt oraz bluzkę.
-Upsss… - przygryzłam dolną wargę i próbowałam przeżyć jego wzrok. Jakoś tak nagle poczerwieniał na twarzy. Zaczełam wycofywać się jednak wpadłam pod prysznic. Malik nie tracąc okazji odkręcił wodę. Lodowate strumienie leciały wprost na mnie.
-Zabije cie !!! – pisnęłam i zdecydowałam się nie puścić mu tego płazem. Złapałam za jego koszulkę i wciągnęłam go. No to teraz obydwoje byliśmy mokrzy.
-Nienawidzę Trisha.. – warknął i wyłączył wodę
-Też cię kocham Malik – powiedziałam i wszyłam spod prysznica. Rzuciłam się na jego łóżko – No serio ?? – zapytał zrozpaczonym głosem – Mam całe mokre łóżko. Gdzie ja teraz będę spał ??
-Na podłodze.. Ja śpię tu dzisiaj
-Nie śpisz tu .. Zapomniałaś ze twój pokój jest obok ? A twojego chłopaka naprzeciwko ? – zakryłam twarz dłońmi. – Te młoda. Co jest grane ??? – zapytał siadając koło mnie. Podniosłam się na łokciach i spojrzałam mu prosto w oczy.
-Mogę ci ufać, prawda ??
-No oczywiście, że możesz ! Zawsze mogłaś i będziesz mogła.. Mów co jest grane. Co Harry odwalił ?
-No nic nie odwalił.. w tym największy problem. – spojrzał na mnie ze znakiem zapytania wymalowanym na twarzy. – To ja coś zrobiłam
-Co takiego zrobiłaś ?
-Ja.. Ja zakochałam się w kimś.. I to tak naprawdę, naprawdę zakochałam. I to nie to czułam do Hazzy – mruknęłam odwracając wzrok. Chyba pierwszy raz wyznałam to komuś. Oczywiście wiedziała o tym mój mama oraz przyjaciółka, ale.. Ale nigdy nie przyznałam, że się zakochałam.
-Że coś ty zrobiła !!!!!!???? – krzyknął Zayn – Czy ty zdajesz sobie z tego sprawę ?? – zerwał się na równe nogi. – On jest w tobie zakochany po uchy ! Sądzi że jesteś miłością jego życia, że będziecie razem zawsze i na zawsze !! a ty po roku związku mówisz, że go nie kochasz i nie kochałaś ?! Że znalazłaś sobie kogoś innego ?!
-Nie znalazłam sobie nikogo Zayn !! – również zerwałam się z łóżka i teraz stałam naprzeciw chłopaka. – I nie powiedziałam że go nigdy nie kochałam !! Kochałam, znaczy tak mi się wydawało ..
-Wydawało ci się ?! Czy ty wgl słyszysz co mówisz ? Jak mogło ci się przez rok wydawać, że kogoś kochasz !?
-Kocham go .. ale jak brata czy przyjaciela.. może troche bardziej, ale to nie jest miłość ! To nie jest to co czuje do .. – przerwałam zdając sobie sprawę, że nie mogę mu tego powiedzieć. Nie mogę wyznać mu, kto jest tą osobą na której tak mi zależy.
-Do ? Do kogo ?? Kto jest tą osobą, która zniszczy mojego przyjaciela ?! Jeden z tych twoich kumpli co cie uczą na desce jeździć ? To z jednym z nich zdradziłaś mojego najlepszego przyjaciela ?! Wiesz co.. Może i słowa które powiedziała Cassie były prawdą ! – krzyczał. Był zły. Był wściekły. I nie dziwię mu się. Pamiętam sama jak zareagowałam na historię Nialla i Cassie. No może nie była ona taka sama, ale jednak.. Jednak bolało. Tak samo jak zabolało mnie ostatnie jego zdanie. W oczach zgromadziły się łzy.
-Zayn, przestań na mnie krzyczeć !! Powiedziałeś, że mogę ci ufać i zawsze mi pomożesz ! A teraz ?! A teraz nie pozwalasz dojść mi do głosu i wytłumaczyć czegokolwiek !! Niby mogę na ciebie liczyć a jak przyjdzie co do czego to jedziesz po mnie !! Dziękuję bardzo za takiego przyjaciela.. wiesz co ?? Pierdol się Malik i zapomnij o tym co ci wyznałam ! Albo weź i rozpowiedz sobie to wszystkim do okoła.. Mam to w dupie ! – powiedziałam i odwróciłam się w stronę wyjścia. Chłopak jednak złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął do siebie i przytulił. Łzy spłynęły po policzkach, a ja nie miałam siły ich powstrzymywać. Wtuliłam się w mulata i po prostu płakałam. Lubiłam czuć jego ciepło, no i perfumy które mu wylałam i potłukłam. W sumie to teraz pachnę nim.
-Przepraszam. Poniosło mnie. Nie powinienem był tego mówić. Wytłumacz mi wszystko jeszcze raz, opowiedz i razem coś wymyślimy, okey ? – zapytał patrząc mi w oczy. Otarł mi łzy i usiedliśmy na łóżku.
-Gdybyś tylko mógł wiedzieć jak kocham rozmowy z tobą – pomyślałam.
-No to opowiadaj. Najlepiej od początku
-Ehh.. Kiedy poznałam Harrego podobał mi się. Zaprzyjaźniliśmy się, kręciliśmy ze sobą, kręciliśmy no i się zakochałam. Tak naprawdę nie wiem co czuję do Stylesa. Wiem, że nie jest to tak silne jak do.. jak moje uczucia do tego chłopaka. Kiedy jestem przy nim, motylki w brzuchu urządzają sobie Party Hard – na to porównanie chłopak zaśmiał się pod nosem – czuję się przy nim bezpieczna i szczęśliwa. Coś mnie do niego przyciąga. Spędzanie czasu z nim .. pochłania mnie do reszty. Zapominam o problemach.
-A Harry ?
-A Harry.. Harry przez ostatni rok pokazywał jak mu na mnie zależy, robił wszystko żeby udowodnić swoje uczucia choć nie musiał bo doskonale wiedziałam co czuje. Był przy mnie zawsze i wiem że nigdy by mnie nie zostawił, ale.. ale brakuje tego czegoś. Tego czegoś czego pragnę.
-Kim jest ten drugi chłopak ??
-Nie mogę ci powiedzieć.
-Doobra. To inaczej. Czy ten chłopak wie o twoim związku z Hazzą ?
-Wie
-Czuje do ciebie to co ty do niego ? Powiedziałaś mu o tym co czujesz ?
-Nie i Nie.
-Nie powiedziałaś mu i wiesz że on ciebie nie kocha ?
-Dokładnie tak.
-Dlatego nie chcesz zerwać z Harrym. Bo wiesz że nigdy nie będziesz z tym drugim gościem… Ale ty zdajesz sobie sprawę, że i tak musisz zerwać z nim prawda ? – spojrzałam na niego przerażonymi oczami. – Musisz zdecydować. Zdecydować z którym zerwiesz kontakt. Czy tym który cię kocha i zrobi dla ciebie wszystko, czy tym który nie wie o twoich uczuciach, ale z góry zakładasz że ich nie odwzajemnia.
-Nie zerwę kontaktu z żadnym
-Dlaczego ?
-Z Harrym mi się nie uda, a .. z tym drugim nie mogę.
-Jak to nie możesz ?? – zapytał zdezorientowany
-Po prostu nie mogę okey ? Nie uda mi się to.. Musze zerwać z Loczkiem. Masz rację. Taki związek to nie związek, to robienie nadziei. I ranienie drugiej osoby. – powiedziałam ocierając kciukiem samotną łzę
-Mądra dziewczynka.. Choć do braciszka, braciszek pocieszy – wyciągnął ręce żeby mnie przytulić. Wtuliłam się w niego i schowałam twarz w jego klatce. – Fajnie mieć taką siostrę jak ty. I pamiętaj że zawsze, ZAWSZE będę twoim drugim braciszkiem, nie ważne co się stanie. To się nie zmieni nigdy ..
- I to jest najgorsze – pomyślałam, ale oczywiście nie wypowiedziałam tych słów. Do bani być tak beznadziejnie zakochanym. Powinnam się trzymać od niego z daleka, a nie leżeć w jego ramionach ! No ale cóż. Od zawsze miałam skłonności masochistyczne.
Tak dokładnie tak. Nazywam się Trisha Horan i jestem beznadziejnie zakochana w przyjacielu mojego brata, który traktuje mnie jakbym była jego małą siostrzyczką oraz który jednocześnie jest przyjacielem drugiego chłopaka którego w pewien sposób również kocham i jest moim obecnym chłopakiem.
Tak jestem Trisha Horan, która kocha jednocześnie Zayna Malika i Harrego Stylesa. A wszystko przez jeden głupi pocałunek na imprezie…. Pocałunek który zniszczył mi wszystko.

#Cassie
-Niall – odezwałam się cicho, w momencie kiedy szliśmy koło parku dość blisko domu chłopców – czemu to zrobiłeś ? Czemu mnie tak oszukałeś ? – spytałam w końcu..
-Cassie, proszę..
-Proszę nie mówmy o tym teraz ?? Niall przez 6 miesięcy zastanawiałam się czy to prawda czy może jednak okłamałeś mnie.. Teraz dostałam odpowiedź.. powiedz mi tylko dlaczego.. Skoro wiedziałeś dlaczego nie mogłeś powiedzieć mi tego prosto w oczy ?! – powoli, powolutku głos mi się załamywał.
-Może wrócimy do tego jutro ? dzisiaj oby dwoje coś wypiliśmy.. jest późno..
-Nie odwlekaj tego Horan. I bardzo dobrze, że mamy alkohol we krwi. Przynajmniej jakieś serum prawdy. Odrobina prawdy nie zaszkodzi wiesz ?
-Chodźmy do tego paku – blondyn poprowadził mnie i usiedliśmy na ławce. Znaczy ja ponieważ chłopak zaraz wstał i zaczął chodzić w tą i z powrotem. Zapewne zastanawiając się nad tym co ma mi powiedzieć. W tym czasie przypomniałam sobie ten dzień/wieczór kiedy wszystko się wydarzyło.

-Trisha widziałaś gdzieś swojego brata ?? – zapytałam przyjaciółki
-Jest na górze w swoim pokoju. Poszedł po coś. A co ?
-Nic nic.. Tak tylko szukałam go – odpowiedziałam dziewczynie i już zamierzałam iść w ślady blondyna.
-Cassie ? Postanowiłaś mu powiedzieć wszystko, racja ?  - ona doskonale znała każdy mój zamiar. Potrafiła wyczytać go jednym spojrzeniem.
-Tak.. chyba tak. Taki mam przynajmniej zamiar. – uśmiechnęłam się do Ti a ona odwzajemniła to i pokazała mi ze trzyma za mnie kciuki, a następnie udała się na poszukiwania swojego chłopaka który zapewne gdzieś tańczy z Lou. Nie rozumiem tej zgrai idiotów. Wiedzą, że jutro lecą w trasę na 5 miesięcy do USA, a i tak się schlają i zapomną połowę wieczoru.. a w samolocie będą zdychać jak kwiatki w moim pokoju. Tego jestem pewna.
Weszłam na wyższe piętro i bez problemu odnalazłam pokój Horana. Otworzyłam drzwi i zajrzałam do środka. Niall właśnie zapinał koszulę, a to oznaczało iż poszedł się przebrać. Lub miał gościa w swoim pokoju.

-Wtedy kiedy weszłaś do mojego pokoju.. – wyrwał mnie z zamyśleń Niall. – Poszedłem na górę, aby przebrać się, bo Scarlett wylała na mnie swojego drinka. Nie zamierzałem chodzić z taką koszulą więc chciałem ją zmienić. No i wtedy pojawiłaś się ty.. Ale to wszystko już wiesz

-O Cassie.. Co ty tu robisz ?? – zapytał mnie chłopak
-Mogę wejść ?
-Jasne, że tak… Jak się bawisz ??
-Dobrze. Czy.. Moglibyśmy porozmawiać ? – zapytałam niepewnie przygryzając wargę.
-Tak.. chyba tak – odpowiedział wyraźnie zmieszany. Usiadł koło mnie – A więc o co chodzi ?
-Niall.. Muszę ci coś wyznać .. Wiem że zabrzmi to głupio. W końcu jestem tylko przyjaciółką twojej młodszej siostry.. I w dodatku dziewczyny która ci się podoba.
-Ah tak. Scarlett. Ta przebiórka to jej wina.. Jeszcze mi jedzenie wyjedzą i co ja biedny zrobię ?! – udał płaczącego. Zaśmiałam się.
-Niall czy mógłbyś ?? tylko chwila powagi, okey ? Nie łatwo mi to powiedzieć ! – gestem pokazał ze zamyka buzię na kłódkę, a kluczyk wyrzuca za siebie. Znów się zaśmiałam.

-Doskonale to wiem.. i pamiętam. Ty jak widzę też – odezwałam się po przerwaniu kolejnej porcji wspomnień.
-Kiedy cię tam zobaczyłem trochę się zdenerwowałem. Znaczy nie na to że weszłaś do mojego pokoju, tylko że byłaś znów tak blisko. Nie byłem zły na ciebie, tylko lekko zdenerwowany. Nie wiedziałem jak mam się zachować, co powiedzieć, aby nie zrobić z siebie idioty. No ale cóż nie udało się. Było nawet gorzej bo wyszedłem na totalnego dupka i frajera.
-Tak dokładnie.. Przynajmniej się nie oszukujesz
-Kiedy wyznałaś mi że mnie kochasz i od razu chciałaś uciec.. nie wiedziałem co mam zrobić. Podbiegłem do ciebie i złapałem cię za rękę.
-A mógłbyś nie opisywać tego jak mnie wykorzystałeś ?
-Nie wykorzystałem cię ! Może tak to wygląda, ale.. Kiedy złapałem cię za rękę i przyciągnąłem do siebie, spojrzałem ci w oczy i pocałowałem.. Pocałowałem a następnie wyznałem, że również cię kocham. Nie kłamałem wtedy Cassie. Powiedziałem prawdę, dawno skrywane uczucia. Potem..
-Potem przespałeś się ze mną, a następnie rano kiedy się obudziłam ciebie nie było.
-Kiedy się obudziłem nad ranem i zobaczyłem cię u swojego boku.. Przestraszyłem się. Szybko lecz cicho wstałem z łóżka i zabrałem swoje walizki. Poszedłem do pokoju Ti i w jej łazience wykonałem poranną toaletę.. Wiedziałem ze ona się nie obudzi więc mogłem spokojnie się wykąpać. A później …

-Niall ! – zawołałam za chłopakiem który wychodził z domu do busa
-O cześć Cassie, co tam ? – zapytał jak gdyby nigdy nic.
-Co tam ?
-No tak .. Jak tam impreza się udała ? Ja szczerze mówiąc nie pamiętam nic a nic. Chociaż nie. Film urywa mi się po tym jak rozmawiam ze Scarlett. – powiedział uśmiechnięty.
-Urywa cie się film ? Niall ja byłam przekonana, że ty nie byłeś pijany..
-Ja nie byłem ? Serio ? Wypiłem więcej niż nie jeden.. A i naprawdę wielkie dzięki Cassie
-Dzięki za co ? – zapytałam zdezorientowana.. Czy on naprawdę zapomniał to kiedy wyznałam mu miłość.. Kiedy on wyznał ją mi ? Kiedy spędziliśmy noc razem ?
-Za to co Mo poradziłaś kiedyś w związku z Scarlett. Fajna z niej dziewczyna. No w sumie to dlatego tak bardzo ona mi się podoba. A teraz się z nią umówiłem – powiedział podekscytowany, a moje serce własnie pękało na kilka kawałków. – no znaczy nie teraz bo teraz to lecimy, ale jak tylko za 2 tygodnie wrócimy na kilka dni to wtedy. Wybacz mała, ale musze jechac.. Papa – przytulił mnie i pocałował w policzek.. I odjechał. Odjechał jak gdyby nigdy nic. I w dodatku umówił się z jedną z moich przyjaciółek.. Mimo że wiedziała jak bardzo mi na nim zależy.

-A później zacząłeś udawać, że nic się nigdy nie wydarzyło i spotykałeś się z moją przyjaciółką ?? – zapytałam z wyrzutem
-Nigdy nie umówiłem się z Scarlett. Wszystko było zmyślone. W sumie teraz nawet nie wiem po co to zrobiłem bo wiem, że przeze mnie straciłaś swoją przyjaciółkę, ale..
-Ale.. ?? Jakie ale Niall ?? Kochałam cię a ty mnie wykorzytałes udając później że nic nie pamiętasz ! Zniszczyłeś moją przyjaźń ze Scarlett. Czy ty wiesz że od tamtego czasu nie mam z nią żadnego kontaktu ? ŻADNEGO !!
-Wiem i przepraszam .. Nie chciałem tego ! Bałem się, że jeśli pokażę że wszystko pamiętam, że moja miłośc do ciebie jest prawdziwa.. Że kiedy wyjadę w trasę nie będę mógł znieść myśli że przez te miesiące kręci się przy tobie tylu chłopaków..
-Posądzałbyś mnie o zdradę, tak ??
-Nie. Byłbym zwyczajnie cholernie zazdrosny o dziewczynę, którą kocham – przykucnął przede mną. – Ale to było głupie. I tak przez cały czas myślałem o tobie, zastanawiałem się co robisz. Kiedy Trisha powiedziała mi jak cierpisz obwiniałem się za wszystko bo wiem że to tylko moja wina.. I przepraszam.. Kocham cię wciąż tylko.. tylko czy wybaczysz mi ?
-Czas zmienia wszystko.. nawet uczucia.. – powiedziałam patrząc w niebo. – Musze wszystko przemyśleć.. – wstałam z ławki i skierowałam się w kierunku domu chłopców. Nie miałam już siły wracać do siebie. Zostanę dzisiaj u nich.
*********************************************
Co tu dużo mówić. Jest rozdział 5 tym razem bez perspektywy Blair. Osobiście nie podoba mi się. Zbyt wiele tłumaczeń, dramatów blablabla.. no ale cóż. Kiedyś trzeba wyjaśnić tajemnice przeszłości. Dodałam nową bohaterkę która zapewnę w którymś rozdziale się jeszcze pojawi.. To co.. Może tym razem uda się dobić do 10 kom ?? Co wy na to ?? ;)



Scarlett Root - 17 letnia dziewczyna. Od urodzenia zna się z Cassie. Swojego czasu były najlepszymy przyjaciółkami. Z reguły miła, wesoła i zakręcona. Trochę nieśmiała i zarozumiała, ale da się przeżyć. Imprezowiczka ale jednocześnie lubi czasmi zostaś sama w domu z dobrą książką i herbatą.

czwartek, 21 czerwca 2012

Rozdział 4.


#Blair
Wieczór zapowiadał się wesoło, miło i sympatycznie. No i początkowo tak też było. Jednak po pewnym czasie, kilku godzinach, kiedy alkohol zaczął powoli uderzać do głowy wszystkim, zrobiło się mniej ciekawie.  Osobiście starałam się nie pić, gdyż nie przepadam za tym, tak więc myślałam najrozsądniej. Nie sądziłam jednak, że Trishe można wytrącić z równowagi, mówiąc o latach kiedy mieszkała jeszcze w Irlandii. Wydawało mi się że ona nie wypiła, aż tak dużo, więc prawdopodobnie trafiłam w jej czuły punkt.
-Ej Niall, a pamiętasz jak kiedyś całą paczką poszliśmy do kina i wywalili nas bo za głośno się zachowywaliśmy ?? –zapytałam kuzyna
-O tak.. Szkoda Trish, że nie chciałaś iść wtedy z nami.. – odezwał się blondyn kierując wzrok na siostrę, która siedziała z naburmuszoną miną na kolanach Styles. Mówiłam już kiedyś, że jest on nieziemsko przystojny ??  - To było chyba pierwsze wyjście Blair z naszymi znajomymi.
-Dobra koniec !! – zerwała się na równe nogi Ti. – Wiesz dlaczego wtedy nie poszłam z wami ?? Bo ten pasożyt wcina się wszędzie !! Nikt nie prosił jej, żeby rozbijała naszą rodzinę !! Nikt nigdy nie prosił jej o to, aby rozbiła naszą paczkę ! Nikt nigdy jej nigdzie nie chciał !! Od początku była ofermą, nie chcianą i nie potrzebną !! – krzyczała moja ‘kuzynka’. Czułam jak oczy zaszły mi łzami i lada chwili miały one spłynąć po moich policzkach.
-Trisha co ty wygadujesz ?! – wycedził przez zęby Niall
-Prawdę !! Taka właśnie jest prawda ! Zniszczyła nam wszystko, Niall.. Wpierdzieliła się do nas i od tamtego czasu jest jak wrzód na tyłku !! Nikt jej nie chce i powinna w końcu sobie zdać sprawę z tego, że specjalnie uciekliśmy z Irlandii tutaj, bo byliśmy pewni, że tu się nie doczłapie !! Przyznaj że mam racje !!!!!  - nie wytrzymałam i wybiegłam z pokoju. Poszłam na balkon trochę się przewietrzyć, ale katem oka widziałam, że Cassie wyciąga za rękę Trishe z salonu. Byłam pewna, że tu znajdę choć chwilę spokoju. Pozwoliłam łzą spokojnie spływać po policzkach. Nie dość, że zadała mi potworny cios poniżej pasa to jeszcze upokorzyła mnie przed wszystkimi. Nigdy nie chciałam rozbijać żadnej rodziny i nigdy nie wydawało mi się abym rozbiła i tą. Sami mnie przygarnęli i jestem im za to wdzięczna..
-Blair – moje rozmyślenia przerwał głos chłopaka. Szybko otarłam łzy i odwróciłam się do niego. – Przepraszam  cię za Ti.. Nie wiem co w nią wstąpiło. Normalnie się tak nie zachowuje i na pewno nie chciała tego wszystkiego powiedzieć.
-Heh.. Nie znasz jej Harry. Doskonale wiem, że chciała to powiedzieć. Od tych 7 lat kiedy jej ciotka mnie zaadoptowała, pokazuje jak bardzo mnie nienawidzi.
-Niall mówił, że byłyście przyjaciółkami..
-Bo tak było. ‘Przyjaźniłyśmy’ się od przedszkola. Byłyśmy nierozłączne. Dopiero później coś pękło. W momencie kiedy dołączyłam do jej rodziny. Od tamtej pory robi wszystko co może żeby mnie wykończyć.
-W takim razie doskonale wiesz, że jej słowa nie były prawdziwe. Były tylko jej wymysłem..
-Skąd wiesz, że tylko wymysłem ?! Może to jest właśnie prawda ! Niall też nie zaprzeczył.. – łzy z natężoną siłą zaczęły spływać. Loczek nie zrobił nic, a nic. Po prostu podszedł do mnie bliżej i przytulił mnie. Tego właśnie było mi teraz trzeba. Jednak kiedy przypomniałam sobie z kim właśnie teraz stoję na balkonie. Z samym Harrym Styles, mega przystojnym członkiem 1Direction, a zarazem chłopakiem dziewczyny, która najchętniej by mnie zabiła.

#Trisha
-Czy ty mogłabyś wytłumaczyć mi co ty do cholery odpierdalasz ?! – zapytała się mnie wściekła Cassie
-O co ci znowu chodzi ? Mówiłam ci że jej nie lubię !
-To nie ma nic do tego .. Tu nie chodzi o to czy ją lubisz czy nie.. Ona jest twoją kuzynką i jednak jakieś standardy zachowywać powinnaś.
-Odezwała się wielce wspaniała, która widząc osoby, które ‘kocha’ całym sercem, jedzie po nich tak że więcej ci w drogę nie wejdą.
-No widzisz tyle ze jest różnica.. To są dla mnie osoby nic nie znaczące które kiedyś zaszły mi za skórę.. A Blair to twoja kuzynka i.. – przerwałam jej
-I ja jednak sądzę że nie ma żadnej różnicy między tymi przypadkami.. Ona też nic dla mnie nie znaczy  i…
- I co ? W co ty grasz Trish.. Przeginasz i to ostro. Toleruje twój charakter, ale tylko jeśli ma uzasadnioną podstawę. Jeśli podasz mi choć jeden sensowny powód dlaczego tak jej nienawidzisz.. okey, przyjmę to i nie będę się wcinać.  – spojrzała mi prosto w oczy – Nie potrafisz podać nawet jednego.. Czego jej tak zazdrościsz, że masz taki uraz ? – Cassie doskonale wie jak wyprowadzić mnie z równowagi.
-Niczego jej nie zazdroszczę, jasne ? Przyjmij do swoje rudej główki to i nie pytaj więcej – wysyczałam przez zaciśnięte zęby i pięści.
-Blair to dla ciebie drażliwy temat.. Jakoś trudno mi uwierzyć, że …
-Że co ? Powiedz czego miałabym jej niby zazdrościć ! Tego że nie ma prawdziwej rodziny ? Że straciła matkę ? Że jej ojciec ją zaniedbywał i przez to zabrali ją od niego ?! Uwierz że znalazłabym wiele powodów żeby jej nienawidzić..
-Tym bardziej powinnaś okazać jej więcej serca ! Skoro doskonale wiesz jaką miała przeszłość, dlaczego komplikujesz jej życie jeszcze bardziej ? Dlaczego tak bardzo chcesz zniszczyć jej życie ?! Czy ty naprawdę nie masz uczuć i serca ?! Zmieniłaś się Trisha.. Zmieniłaś się od czasu tamtej sytuacji.. A odkąd Blair jest tutaj jest jeszcze gorzej. Zastanawiam się co niby taki Harry i reszta chłopaków w tobie widzi.. Chyba tylko ładną buźkę i nic innego.. bo nic innego w tobie nie ma – złość zalewała mnie od środka i poczułam jakby wbijała mi nóż w plecy
-Cóż.. ty chyba doskonale znasz to uczucie – odgryzłam się, choć sama dobrze wiem , że nie powinnam była tego mówić. Spojrzała na mnie piorunującym wzrokiem i odeszła uderzając mnie przy tym ‘ z bara’. Świetnie.. właśnie straciłam jedyną przyjaciółkę. Takie coś potrafię tylko ja.
Odwróciłam się w stronę gdzie poszedł mój rudzielec, jednak zdążyła wyjść. Zauważyłam tylko, iż mój brat poszedł za nią, a w drzwiach stał Zayn. Na 99% słyszeli chociażby połowę naszej ‘konwersacji’.
Przeszłam obok chłopaka chcąc wyjść do ogrodu, jednak i tak byłam pewna że pójdzie za mną. Usiadłam na bujanej huśtawce, a obok mnie Malik.
-Co się dzieje Trish ? Co takiego wydarzyło się pod naszą nie obecność ? – zapytał z troską w głosie.
-Nic się nie stało Zayn. – odpowiedziałam obojętnie
-Kłamiesz. Dobrze wiesz, że doskonale wiem kiedy ktoś kłamie, a szczególnie kiedy tą osobą jesteś ty – spojrzałam na niego pytająco – Zawsze jak łżesz podnosisz brwi – wytłumaczył i spróbował zrobić to tak jak ja, jednak wyszło to komicznie co wywołało u mnie śmiech. – No nie śmiej się już ze mnie i mów co się dzieje.
-Naprawdę nic się nie stało pod waszą nieobecność. Przysięgam, że nic a nic znaczącego kiedy was nie było.
-Nic znaczącego ? W takim razie to ‘coś’ miało miejsce kiedy jeszcze byliśmy w Londynie. – nie odpowiedziałam nic tylko spuściłam wzrok. – Czyli mam rację.
-Odpuść
-Niby dlaczego. Jeśli coś cię dręczy po prostu wyrzuć to z siebie.
-Zayn .. – mruknęłam błagalnym tonem. Niestety on to zignorował
-Wiesz, że możesz powiedzieć mi wszystko, tak ?
-Tak Zayn, ale..
-Więc powiedz mi czemu tak bardzo nie lubisz swojej kuzynki i ..
-Ona  nie jest moją kuzynką (!), okey ?!?!
-Nie znam jej historii, ale domyśliłem się tego po tym co powiedziałaś Cassie..
-A więc słyszałeś naszą wymianę zdań.
-Tak słyszałem.. A co do tego co powiedziała Cas.. Mówiła to w złości. Na pewno nie chciała powiedzieć tego wszystkiego, tak samo jak i ty. Oby dwie działałyście pod wpływem emocji… Nie jesteś taka jak ona powiedziała. Jesteś zabawna, miła, czasami lekkomyślna i wredna, bywasz też arogancka, ale też przyjacielska, kochająca i wierna…
-Rzeczywiście nic nie pamiętasz – mruknęłam do siebie pod nosem.
-Co ? – cholera ! Chyba usłyszał  .. – Co miałbym pamiętać ?
-O niczym.. Serio o niczym
-Eheś.. Mów, mów.. Chętnie posłucham o czym takim mogłem zapomnieć.
-Malik.. Daj spokój. Mówię że o niczym ważnym – taa.. z pewnością nie było to nic ważnego. Nic ważnego póki ktoś się nie dowie. Ktoś poza osobami którym powiedziałam sama.
-Horan.. Niee. Wole powiedzieć Horanka, bo mówiąc Horan mam przed oczami blondyna z głową w lodówce.. No więc Horanko dobrze wiesz, że nie dam spokoju, dopóki nie powiesz jaką część być może mojego życia wymazano mi z pamięci. – każde jego słowo sprawiało, że chciało mi się śmiać jeszcze bardziej..Nie ważne jak bardzo sytuacja była poważna zawsze tak reagowałam na jego słowa.
-Proszę cię.. No dobra.. Bo wiesz. Zapewne wiele tych cech, które o mnie wymieniłeś.. pomyliłeś z kimś innym.
-Na przykład jakie ?
-Eeee.. Lekkomyślna ? – podałam szybko jakikolwiek przykład – Ja jestem doskonale rozsądnym człowiekiem – powiedziałam po czym wyjęłam paczkę papierosów, by zapalić.
-Taaak.. właśnie widzę jak rozsądna jesteś. Oddaj to – wyrwał mi zapalonego już papierosa, ugasił go i wyrzucił za siebie.
-Zdajesz sobie sprawę z tego ile kosztują fajki ?
-A zdajesz sobie sprawę jak bardzo niszczysz sobie zdrowie ?
-A zdajesz sobie sprawę że robisz to samo ?
-A zdajesz sobie sprawę że Niall by mnie zabił gdyby dowiedział się o twoim ‘małym’ nałogu i o tym że ja o wszystkim wiedziałem i nic z tym nie zrobiłem ?  I że pewnie winiłby mnie za to ?
-A zdajesz sobie sprawę iż jest to moje życie i tak jakby sama decyduję o nim ? Niall ma swoje życie, ja swoje. Nie mam już 10 lat i naprawdę potrafię zadbać o siebie.
-Ale on się po prostu o ciebie martwi ! Wszyscy się martwimy bo jesteś dla nas jak siostra. No może z wyjątkiem Hazzy, bo wtedy wasz związek do normalnych to by nie należał.. No ale wiesz o co mi chodzi. Sam mam młodsze siostry i rozumiem go w 100%.
-Dobra skończ, okey ? Pojmuje to, ale i tak będę robić co chcę – zapaliłam kolejnego papierosa, lecz tym razem Zayn już mi go nie zabrał. Teraz paliliśmy jednego na spółkę.
-Gdzie tak wgl jest Harry ? – zapytał po chwili ciszy
-Nie wiem.. Pewnie obściskuje się z Louisem..
-Na twoim miejscu byłbym zazdrosny – spojrzałam na niego z miną „Are you fucking kidding me?” – No co .. Jeżdżę z nimi po świecie przez kilka miesięcy to widzę co nie co ..
-Zayn proszę cię.. Po prostu się zamknij i nic nie odzywaj. Ja naprawdę nie chce wiedzieć co się dzieje w tym waszym busie, okey ? Zrozum mnie.
-Okey, okey.. Zrozumiem.. Ale sądziłem że chcesz wiedzieć co się dzieje….
-Niee.. Nie chce tego wiedzieć – powiedziałam śmiejąc się. Nawet nie chcę wyobrażać sobie tego co mógłby robić mój chłopak ze swoimi przyjaciółmi. Co oni w piątkę mogli robić.
-Widziałem go chyba jak wychodził na balkon za twoją kuzynką – mruknął, jakby nie chcąc tego mówić. Odruchowo zacisnęłam pięści.
-Świetnie.. W końcu każdy musi mieć kogoś do pocieszania.
-Odnoszę wrażenie.. Tylko się nie obraź proszę.. Może jest ono mylne ale.. Ale wydaje mi się, że nie łączy ciebie i Hazzy to co kiedyś.. To co na początku.
-Mylisz się.. Jest idealnie .. Tak jak i zawsze – odpowiedziałam dość obojętnie. W sumie to nawet nie jestem pewna czemu nie przejęłam się jego słowami. Zawsze liczyłam się z jego zdaniem i wiedziałam że rzadko kiedy się mylił, ale.. ale również sama czuje, iż coś się zmieniło.. I nawet wiem chyba co.
-Ehh.. Chodź młoda – wstał z huśtawki i wyciągnął rękę w moja stronę. Podniosłam się, wyrzucając końcówkę papierosa, którego wspólnie wypaliliśmy.
-Nie mów do mnie młoda ! Jestem tylko o 2 lata młodsza, idioto ! – zaraz pożałowałam ostatniego słowa. Mulat zaczął mnie łaskotać, ale na szczęście udało mi się uciec. Wbiegłam do domu, następnie kierując się po schodach na wyższe piętro, wpadając na Liama, a następnie udając się do pokoju bruneta.

#Cassie
Nie wierze, że to powiedziała. Nie wierzę, że ja powiedziałam tyle nie potrzebnych rzeczy wiedząc, że Niall i Zayn wszystkiemu się przyglądają. Zdaje sobie doskonale sprawę z tego, iż pogodzenie się z Ti będzie trudne. Wiem, że nie przeprosi mnie za te wszystkie słowa, jak i również ja nie przeproszę ją za szczerość.
Wyszłam z domu trzaskając za sobą drzwiami. Nie sądziłam, że ktokolwiek za mną mógłby pójść, a jednak takowa osoba znalazła się.
-Cassie – krzyknął chłopak. – Cassie zaczekaj ! – zatrzymałam się i odwróciłam przodem do niego
-Co ?! Chcesz coś jeszcze dodać do tego co powiedziała twoja siostra w moją stronę ?! A może chcesz dać mi reprymendę, że nakrzyczałam na twoją malutką siostrzyczkę ?! – Niall nic nie odpowiedział tylko przytulił mnie. Wiedziałam, że robi ogromy błąd i on zapewne też to wiedział.
-Przepraszam cię Cassie. Doskonale wiesz, że to nie jest prawda. Oby dwie powiedziałyście o kilka słów za dużo.. Ale nie za nią cię przepraszam. Przepraszam cię za siebie. Przepraszam za moje słowa, które wypowiedziałem przed wyjazdem w trasę. Przepraszam za wszystkie sekundy, minuty, godziny, dni i tygodnie kiedy cierpiałaś przez to.. – odsunęłam się od niego i spojrzałam mu prosto w oczy.
-Skąd o tym wiesz ?
-Nie wiń Trishy. Kiedyś wytłumaczę ci dlaczego to zrobiłem. A teraz proszę wybacz mi to.. Wrócimy do chłopaków i spędźmy ostatni chwile tego wieczoru w miłej atmosferze.. W miarę miłej atmosferze.
-Odprowadź mnie do domu.. Jestem zmęczona
-Więc tym bardziej zostań u nas.. Jest 3 w nocy, każdy z nas coś wypił, każdemu alkohol uderzył do głowy. Chodzenie po ulicach w takim stanie i o tej godzinie nie należy ani do rozsądnych ani do bezpiecznych.
-Ehh.. Znajdź mi w takim razie pokój w którym mam spać. – powiedziałam zrezygnowana
-Ja będę spał na dole na kanapie w salonie, Blair w pokoju Ti, bo i tak wiem że będzie ‘spać’ u Harrego.. Albo ewentualnie przegada noc z Zaynem w jego pokoju.. Ty a tak wgl to co jest między nimi ? Czasami to czuje się jakby to on był jej chłopakiem, a dzisiaj biorąc pod uwage wygląd to jakby byli biologicznym rodzeństwem.
-No tak jak mówisz.. Traktują się jak rodzeństwo. I tyle .. Są dobrymi przyjaciółmi, ale to jedyne co ich łączy
-No taką mam nadzieje.. Bo chyba bym go zabił, gdyby ten też kręcił z nią. Znaczy najpierw Styles by go wykończył. A ja to ledwo zgodziłem się na związek tamtej dwójki.. Więc wiesz ..
-Więc Zayn i każdy inny z zespołu stracił tą szansę, bo nie chcesz rozpadu zespołu.. I zmieniłam zdanie odprowadź mnie do domu .. Proszę – zrobiłam maślane oczka, które podziałały. Objął mnie ramieniem i poszliśmy w stronę mojego domu. Jest to dobra okazja, aby wyciągnąć z niego kilka istotnych informacji. 
**********************
I jest rozdział 4 :) Nie będę się wypowiedać na jego temat i opinie pozostawię wam.. I czy mogłabym liczyć chociaż na 5 kom ?? Z góry dziękuje ;*

poniedziałek, 11 czerwca 2012

Rozdział 3.


UWAGA !! 
Zmieniłam imię jedej z bohaterek, a mianowicie przyjaciółce Trishy, Clarze. Od teraz nazywa sie ona Cassie :P Oprócz imienia zmieniłam też zdjęcie ;) Zanjdziecie to w zakładce Heroes <3
****************************
#Trisha
-Alarm 110 – powiedziałam do mojej przyjaciółki, kiedy tylko zamknęłam się w swoim pokoju i zadzwoniłam do niej.
-Nie idę – odpowiedziała od razu
-Och Cassie.. daj spokój ! To nie będzie jakaś wielka impreza. Tylko ty, ja, chłopcy i moja najukochańsza kuzynka.
-No i właśnie o to chodzi ! Wiesz, że nie bardzo chcę spotkać się z twoim bratem !
-Cassie.. Proszę cię ! Musisz iść ! Zapomnij o tym co było. To wydarzyło się dawno i zapewne nie ma dla niego już żadnego znaczenia .. Właściwie to nic się nie wydarzyło moim zdaniem ..
-No właśnie Trish.. Twoim zdaniem.. Wiem że dla ciebie to nic, jednak ja mam inne spostrzeżenie na ten temat.
- Znam Nialla i zapewniam cię, że jeśli nie ukradłaś mu jedzenia to już dawno pozbył się każdej urazy do ciebie. Zresztą ty też powinnaś o tym zapomnieć. Sama mówiłaś, że nie miało to większego znaczenia.
-Dzięki za pocieszenie, ale .. ale wiesz ty też w pewnej sprawie też jesteś przekonana że nie miała ona znaczenia, a jednak… - przerwała, po czym nastąpiła obustronna cisza.
-Za 5 min w moim domu. – rozłączyłam się i rzuciłam telefon na łóżko, po czym sama się na nim położyłam. Schowałam głowę w poduszki i dałam upust złości. Po prostu pisnęłam prosto w poduszkę co trochę to zagłuszyło. Byłam wściekła. Nie dość że muszę Blair znosić w jednym domu to teraz ma musi jeszcze wpieprzać się do MOICH przyjaciół. Skoro tak bardzo lubi siedzieć z książkami i gorącą czekoladą w ręce, to na cholerę wybiera się na tą mini imprezę.
Po 10 min do mojego pokoju weszła Cassie.
-Mam nadzieje, że zdajesz sobie sprawę , że nie  zamierzam wybierać się na tą „imprezę” ?? – powiedziała, opierając się o framugę drzwi , po czym zamknęła je i usiadła na jednym z foteli (mniej więcej TO).
-Cassie.. Proszę cię…  Nie zostawiaj mnie samej !
-Nie raz siedziałaś sama z tą 5 przygłupów ! Co ci za różnica czy teraz pójdę czy nie ??
-Serio muszę ci na to odpowiadać ? Jakbyś nie zauważyła priorytety lekko się pozmieniały !
-Wtedy też byłaś z Hazzą
-Serio jesteś taka tępa czy tylko udajesz ?!
-No sorry, ale sama stwierdziłaś, iż ta sprawa to nic takiego i nie zmienia nic a nic..
-A ty mi oczywiście w to uwierzyłaś , co ? Teraz sięgnij pamięcią w trochę bliższym okresie czasu. Do tego momentu kiedy jednak zmieniłam zdanie, co do tego.
-Pamiętam to Trisha.. Ale sama twierdziłaś, że chcesz o tym zapomnieć i że to na nic nie wpłynie. Zastanów się .. Nie możesz tego zrobić, nie możesz powtórzyć błędu lub też żyć nim. Tym zepsujesz wszystko na co tak bardzo zapracowałaś. I tu też nie chodzi tylko o ciebie. Pomyśl co się stanie między chłopakami kiedy prawda wyjdzie na jaw ! Przecież oni się pozabijają jeden drugiego.
-Wiem o tym. Ale nawet nie wiesz jak trudno mi spojrzeć mu prosto w oczy. Nie chcę żeby moje więzi z nimi się popsuły, albo coś. Nie chcę ich stracić i nie chce rozbijać ich zespołu… Ale dręczą mnie wyrzuty sumienia.. i nie tylko to – ostatnie słowa dodałam cicho choć i tak wiedziałam że dziewczyna to usłyszała. – Nie jestem pewna czy aby na pewno on tego nie pamięta…
-Na 10000 % tego nie pamięta.. To nie jest możliwe, żeby pamiętał to. Nie trzymał by tego tak długo w sobie i na pewno by z tobą o tym pogadał. A czy od tego czasu zachowywał się jakoś inaczej wobec ciebie ?
-Niee.. Cały czas tak samo
-I chyba cię to nie zadowala
-Jedyne co wiem na pewno to to że nie jestem pewna niczego
-Jakkolwiek to zabrzmiało zrozumiałam.. i z tego się cieszę. Słuchaj obiecuję, że pójdę z tobą do chłopaków o ile obiecasz mi że nie dopuścisz do sytuacji JA + NIALL = SAM NA SAM.. Nie mam ochoty na konfrontacje z nim – powiedziała wywracając oczami – Czy tylko ja wiem o .. no wiesz tej całej sprawie ??
-No moja mama. Ona twierdzi, że powinnam porozmawiać z Harrym bo go ranię…  Tylko, że ja nie powiedziałam, że go nie kocham !! Ani razu tego nie powiedziałam..
-Niby nie.. Ale powiedziałaś coś innego co łączy się z tym stwierdzeniem. Krótkie podsumowanie twoich słów ‘jedno zaprzecza drugiemu’. Oby dwie wiemy że coś kręcisz bo mieszasz się w zeznaniach.. I obie wiemy gdzie to kłamstewko się kryje ..
-Dobra koniec z tymi rozmyślaniami. Wstajemy i szykujemy się, bo zostało nam 1,5 h.
-Oh mój boże.. Tak mało czasu ? przecież ja się nie wyrobię ! – powiedziała teatralnie – A tak wgl to ładnie ci w tych ciemnych włosach.. A i ta twoja kuzynka też niczego sobie
-Nawet mi o niej nie wspominaj. – poszłam do garderoby, a za mną Cassie. Nie miała przy sobie żadnych rzeczy więc znając ją, zapewne zaraz sięgnie po którąś z moich rzeczy, żeby ją założyć.

#Blair
Wchodziłam po schodach do mojego pokoju, bo skoro mam spędzić wieczór z moim ulubionym zespołem One Direction to jakoś wyglądać muszę. Od razu skierowałam się do łazienki modląc się aby Trisha mi jej nie zajęła. Nie żebym ją podsłuchiwała czy coś, ale ona chyba zapomniała, że jej pokój nie jest wcale dźwiękoszczelny. Stojąc przed lustrem usłyszałam dość ciekawą rozmowę. Właściwie to całą rozmowę mojej kuzynki i jej przyjaciółki. Nie wiele z niej zrozumiałam, gdyż wtajemniczona nie jestem. Jednak wywnioskowałam, że przed wyjazdem chłopców do USA coś wydarzyło się między Cassie i Niallem o czym woleli by nie wspominać. Nie wiem tylko co. To samo tyczy się Trish. Jedyne imię jakie wypowiedziały i naprowadziły mnie na pewien trop to HARRY. Wiem że są parą chyba od roku. A może mniej ? Ehh, mniejsza z tym. Trisha zrobiła coś co nie wróży dobrze dla jej związku z nim. Jestem wredna, żeby wyjawić to Stylesowi czy też próbować wycisnąć coś z niej. Wolę jej unikać i nie wchodzić jej w drogę. Szczerze to chciałabym w końcu wszystko sobie z nią wyjaśnić i naprawić jakoś naszą relację.. Jednak mam już swoją wyrobioną opinię na jej temat i na 90% jestem pewna, iż w jej sercu jest ktoś jeszcze.. A może tylko ten ktoś inny i nie ma już w nim miejsca dla Harrego ??
Chcę znać prawdę, gdyż uwielbiam 1D i Hazzę i chciałabym jakoś pomóc im, aby on nie cierpiał… No i jakby nie było Trisha jest mi bliska. Mimo wszystko jest.. Zresztą widzę, iż to coś ją wykańcza. Nie wiem jaka jest teraz naprawdę, ale ciocia powiedziała mi że wszystko ją drażni przez pewien ‘problem z chłopakiem’.
 Ściśle rzecz biorąc, najchętniej zostałabym w domu z książką. Nie lubię wychodzić na imprezy, nie prowadzę imprezowego trybu życia. A moje życie towarzyskie … Właściwie to ja nie mam życia towarzyskiego. Jestem typem mola książkowego. Mimo to, przydałoby się zmienić coś i przerwać nie ustającą monotonię. Dlatego też nie wykłócałam się  z ciocią o wyjście. W gruncie rzeczy to Niall jest moim kuzynem i kocham go i zawsze mieliśmy idealne stosunki.. No chyba że zaczynała wtrącać się Trish. Przydałoby się spędzić z nim trochę czasu zanim znów wyjedzie i nie spotkam się z nim wcale.
Nie mając pojęcia co na siebie włożyć, rozmyślałam nad poproszeniem kuzynki o pomoc. Jednak wiem że tylko by mnie wyśmiała, a to mija się z celem. Po pewnym czasie zdecydowałam się w końcu na TO. Zrobiłam leciutki makijaż, a włosy związałam w koka. Zeszłam na dół jednak salon i kuchnia była pusta, co oznaczało, iż ciocia z wujkiem gdzieś pojechali. Usiadłam przed telewizorem i postanowiłam poczekać na księżniczki. Nie żebym miała coś do Cassie, ale w końcu przyjaźni się z Trishą i w dodatku z nią wytrzymuje. Coś musi nie byś nie tak z tą dziewczyną. Chyba że tylko dla mnie ona jest taką wredną suką a tak naprawdę jest inna.
-Gdzie mama ?? – usłyszałam głos dziewczyny.
-Nie wiem.. Chyba gdzieś pojechali – odpowiedziałam i odwróciłam głowę w ich stronę. Horanówna wyszła z kuchni z 2 butelkami wody i jedną rzuciła w stronę rudawej dziewczyny, która siedziała na schodach. Oby dwie dziewczyny prezentowały się bardzo ładnie i zapewne lepiej ode mnie. O dziwo, były ubrane na luzie i naprawdę fajnie. Mają lepsze wyczucie stylu niż ja kiedykolwiek mieć będę. Sądziłam, że ubiorą się mega wyskokowo jednak pomyliłam się. Trisha ubrana była w TO, a Cassie w TO.
-Czy mogłabyś mi też podać wodę ? – zapytałam
-A sama do kuchni nie trafisz ? Wiem że mieszkasz w moim domu i mamy traktować cię jak gościa, jednak ja ewentualnie skłonię się do traktowania jak intruza..
-Trisha.. – upomniała ją cicho Cassie
-A już na pewno nie będę twoją służącą.. Chcesz wodę, to rusz swój gruby tyłek i idź po nią !!
-TRISHA !!! – krzyknęła na swoją przyjaciółkę ruda.
-No co ?!
-Zamknij się i wyjdź.. Po prostu wyjdź.. Drzwi są naprzeciwko – powiedziała i pociągnęła ją za rękę w stronę wyjścia. Wychodząc posłała mi przepraszające spojrzenie, Może jednak myliłam się co do tej dziewczyny ? Może jednak nie jest taka jak brunetka.. Wyrywając się z zamyśleń poszłam wziąć butelkę wody i poszłam w ślady dziewczyn i wyszłam z domu.  Przed nim na schodkach siedziała Cassie i Trisha, obie paląc papierosy.. Właściwie to jednego na spółkę.
-Idziemy ? – zapytałam
-Taa.. Zapewne już czekają na nas – odpowiedziała brunetka i wstały.  Z tego co się dowiedziałam nie mieliśmy do nich zbyt daleko więc udałyśmy się na pieszo. Spacerek w dość ciepłym powietrzu dobrze nam zrobi. Po 20 minutach spaceru dotarliśmy pod dom chłopców. Drzwi otworzył nam Liam.
-Cześć dziewczyny. Ślicznie wyglądacie – powiedział i z każdą z nas przywitał się buziakiem w policzek. O dziwo ze mną też co lekko mnie zdziwiło.
-Cześć przystojniaku – odpowiedziała Trisha i przytuliła się do niego, a po niej Cassie.
-Ej no.. Bo będę zazdrosny !! – Tuż za kuzynką pojawił się Harry obejmując ją w tali i całując w szyję. Trish od razu się cicho zachichotała. – Tylko ja mogę nazywać cię śliczną.
-Tak, tak Harry. Spokojnie nikt nie wątpi w to że ona jest tylko twoja. – odezwał się Louis stając obok Cassie i obejmując ją ramieniem. – Poza tym tylko Styles uzyskał pozwolenie od Horana na spotykanie się z jego siostrą i wiesz na jakich warunkach – wszyscy się zaśmiali oprócz mnie. Jak zwykle ja nie w temacie. – Co tam ruda ?? Mam nowe zapasy marchewek.. Co na to by je wypróbować ?? – zwrócił się do dziewczyny na co ta wybuchła głośnym śmiechem i poszła w kierunku jak podejrzewam salonu.
-Oj Louis, Louis. Jak ta twoja Eleanor z tobą wytrzymuje ??  - krzyknęła z pokoju do którego się skierowała.
-Przyzwyczaiła się.. Jak my wszyscy – zgaduję że był to głos Zayna.
-Chodź wszystko ci zaraz wytłumaczymy – zwrócił się do mnie Liam obejmując mnie ramieniem i prowadząc do tego samego pokoju.
-Dzięki – uśmiechnęłam się co on odwzajemnił.
 Szliśmy za Harrym i Trishą, którą Loczek wciąż obejmował i nie wypuszczał z uścisku jakby bał się że mu ucieknie.. W salonie na kanapie siedział Zayn i Cassie, a na fotelu obok Niall z paczką żelków. Spojrzał na nas zabójczym wzrokiem i znów nie wiedziałam o co chodzi.
-Już, już .. przepraszam bardzo – powiedział Styles i opuścił ręce z tali dziewczyny.
-Dalej ! – nakazał blondyn
-Już ? – zapytał loczek stając na metr od brunetki. Horan spiorunował go wzrokiem i wstał z fotela odkładając żelki. Sięgnął miarkę do mierzenia i oddzielił parę na ok. 10m.
-Chyba zapomniałeś o warunkach umowy pod którą się podpisałeś ?!
-Warunkach umowy ? – zapytałam kuzyna
-Harry chcąc chodzić z Trishą musiał podpisać kontrakt z Niallem w którym chyba w 20 pkt jest „nie zbliżasz się do niej na moich oczach na min 10m” – wyjaśnił Zayn powstrzymując śmiech.
-Nialluś.. Sądzę że jesteś przewrażliwiony.. Ja jestem już dużą dziewczyną i naprawdę – zaczęła jego siostra przytulając się do niego, ale przemowę przerwała jej przyjaciółka.
-Ale ja naprawdę robiłam z nim już gorsze rzeczy niż przytulanie się ?? To chciałaś powiedzieć – cała trójka czyt. Niall, Trisha i Harry spiorunowali ją wzrokiem, a ona podniosła ręce do góry na znak „dobra poddaje się, poddaje się” oraz schowała się za plecami Zayna. Jednak Niall ją dopadł i zaczął łaskotać. Nie wiem co jest między tą dwójką, ale z dzisiejszej rozmowy którą usłyszałam wiem, iż ona czegoś się obawiała. Dokładniej to przeszłości.
-Siadaj Blair.. Czuj się jak u siebie – powiedział Hazza. Uśmiechnęłam się i usiadłam na dawnym miejscu blondyna.
-Obiecałem ci ze wszystko ci wyjaśnimy, ale chyba najważniejsze już wiesz ..
-Bo doskonale wiesz że to 5 przygłupów, tak ? – odezwała się ledwo łapiąc powietrze Cassie, ale zaraz tego pożałowała. Tym razem nie tylko Niall ją łaskotał, ale przyłączył się też Mulat – Dobra, już przepraszam, przepraszam.
Kiedy już wszystko się ‘uspokoiło’ siedzieliśmy w salonie tak : Trisha , Zayn, Niall i Cassie na kanapie, a dokładniej to siedział tam tylko Zayn i Cassie jednak rodzeństwo siedziało naprzeciwko siebie na oparciach. Ti po stronie Malika, a Nialler po stronie Rudej. Lou i Hazza koło siebie na fotelach. Loczek co jakiś czas próbował zbliżyć się do swojej dziewczynie ale kiedy tylko spotykał się ze wściekłym spojrzeniem przyjaciela, wycofywał się. Wolał ograniczyć się do ciągłego krzyczenia jaki jest zazdrosny o dziewczynę, która siedziała w towarzystwie ‘swojego drugiego brata’ jak to określa razem z Zaynem.
-No popatrz na nich – odezwał się powtórnie Harry. – Zobacz na Zayna, a na Nialla. I teraz dopasujcie do którego bardziej pasuje Trisha.. Z naczy wiecie.. Czyją siostrą szybciej mogłaby być. – dodał. Wszyscy się na nich spojrzeliśmy i jedno głośnie stwierdziliśmy że wybór pada na ‘tego drugiego brata’, czyli w tym wypadku  na ‘tego próżnego’.
-No widzisz.. było im od razu powiedzieć o tym a nie ukrywać – zaśmiała się moja kuzynka przytulając się do Zayna.
-Wolałem nie ryzykować jak Harry jakimś kontraktem – odpowiedział jej i wszyscy się zaśmialiśmy, tylko Hazza zrobił naburmuszoną minę.
-To ja powinienem siedzieć na miejscu jego ! To mnie powinna tak przytulać !
-Oh moje ty Hazziątko.. Nie zapominaj że masz mnie.. Ja ci nigdy nie ucieknę – powiedział Tomlinson, który sprawił że znów rozległy się śmiechy. Wygląda na to że zapowiada się bardzo wesoły wieczór. 

******************************** 
Oto i powracam :D Znaczy częściowo :) nareszcie udało mi się przelać myśli na papier i zapisać ten rozdział :D mam pomysł na tego bloga jednak nie zawsze potrafię napisać to co chcę. Miałam w tym rozdzaile opisać coś innego jednak stwierdziałam, iż przełoże to na następn. Nie chcę aby wszystko działo się zbyt szybko ;) chyba mnie rozumiecie :p Mam nadzieje, że jako tako wam sie spodobał i zostawicie opinie w komantarzach :P jak tylko będę miała kolejny rozdział odrazu go wstawię :D

piątek, 18 maja 2012

Przepraszam :(

Przepraszam, że nie dodaje żadnych rozdziałów i tu i na poprzednie blogi.
Chciałabym was poinformować, że zawieszam tego bloga. Wiem, że na dobrą sprawę nawet nie zaczęłam go jakoś w pełni pisać, a już chce go zakończyć. Być może wrócę tu jeszcze gdyż tak jest w moich planach. Mam na niego pomysł, jednakże nie mam czasu, anie motywacji pisać dalej. Mam problemy zdrowotne co też wpływa że nie mogę zbytnio skupić się na tym. Jak tylko napiszę coś wstawię od razu. Na pierwszego bloga postaram się dzisiaj dodać ostatni rozdział i może epilog, a na drugiego w połowie rozdział mam gotowy.. Niestety tylko w połowie.
Bardzo Was przepraszam i obiecuję, że jeszcze wrócę ;* 

piątek, 27 kwietnia 2012

Rozdział 2.


*Blair*
Zamierzałam żyć w miłej i sympatycznej atmosferze, jednak moja kuzynka daje wiele powodów przeciw temu. Pokazuje, że nie zmieniła się ani trochę i nie planuje stać się dla mnie milsza. No trudno. Nie zamierzam tym razem dać się jej pomiatać, tyle że znam siebie i boję się że mimo moich słów, w rzeczywistości wszystko potoczy się inaczej. Ogólnie to do takiego wniosku doszłam z moich przemyśleń podczas podróży samolotem. Skoro zamykam stary rozdział i otwieram nowy nie powinnam zamieszczać w nim dość przykrej przeszłości. Tyle że przy Trishy to tak trochę nie możliwe, ale zawsze warto spróbować.. Nawet jeśli mogę nie wyjść na tym najlepiej. Ona zawsze raniła mnie swoimi słowami i czynami i przyznaje że wciąż to robi nawet swą obojętnością.  Jakby nie było kiedyś byłyśmy przyjaciółkami.

Z reguły należę do grupy „porannych ptaszków” tak więc pobudki o 7 czy 8 nie są u mnie nowością. Po prostu szkoda mi dnia. Wolę położyć się wcześniej i wstać wcześniej, niż brać przykład z Trishy i siedzieć do 2 – 3 w nocy a potem spać do 10. Nie wiem czy dalej tak jest, ale z tego co pamiętam zawsze tak było. A że ona się nie zmieniła, aż tak bardzo to sądzę że i to pozostało niezmienne.
Wstałam z łóżka i otworzyłam walizkę. Nie zdążyłam się rozpakować i nie za bardzo nawet mam jak. Ciocia kazała mi poczekać jak wróci Niall i spakuje wszystkie swoje rzeczy, gdyż kupili dom z chłopcami niedaleko stąd i zamierza się wyprowadzić. Miałam spać w pokoju gościnnym, ale z racji że Ti miała gdzieś przygotowanie go i chociażby lekkie ogarnięcie, muszę spać w pokoju kuzyna. Na nieszczęście łazienka jest wspólna dla obojga rodzeństwa,  tak więc muszę dzielić z nią łazienkę, a właściwie to ona ze mną.
Wyjęłam swoją kosmetyczkę w celu zaniesienia jej i schowania w jakieś szafce. Z nadzieją wierzyłam w to że uda mi się znaleźć chociażby jedną malutką, nie zajętą przez dziewczynę. Otworzyłam drzwi i wciąż nie mogłam nadziwić się piękną łazienką. Podeszłam do jednej z półek i otworzyłam ją. Jako że ja jestem kompletną niezdarą, a Trish bałaganiarą cała zawartość wyleciała na podłogę robiąc ogromny hałas.
-Kurczę !! – mruknęłam pod nosem schylając się, aby zebrać rzeczy kuzynki i licząc, iż wcale nie obudziłam jej.
-Serio ?!?! – jak zwykle się przeliczyłam. Trisha z hukiem otworzyła drzwi krzycząc na mnie. Nawet jako osoba która dopiero się obudziła jest wredna. – Jest godzina 7 rano.. Są wakacje.. Czy ty kurwa nie masz nic lepszego do roboty tylko porządki ?!!? A tak swoją drogą to wiesz ile to wszystko kosztowało ?!?!
-Weź wyluzuj.. Gdybyś miała wszystko poukładane to…
-… To byłabym taką nudziarą jak ty ?? Nie dzięki.. Ja jednak wole mieć znajomych.
-A jak już do ciebie przychodzą to co ? Zamawiasz sprzątacze ??
-Pff.. Na co mi sprzątaczka jak mam ciebie – rzuciła i chciała już wyjść ale weszła wtedy ciocia
-Co tu się dzieje dziewczynki ?
-Jak to co ? Wreszcie mnie posłuchałaś i zatrudniłaś pokojówkę… Jednak twój pobyt tu przyda się na coś…
-TRISHA !! Przestań się tak do kuzynki odzywać ! Powinnaś brać z niej przykład, że jest taka poukładana i spokojna .. Masz jej w tej chwili pomóc to sprzątać !
-No chyba cię poje… pokićkało.. – poprawiał się dodając ten swój wredny uśmieszek. – Poza tym to nie jest moja kuzynka. To jest jakaś zwykła i nic nie warta przybłęda !!! Ona jest nikim !! Nie należy do naszej rodziny i nigdy nie należała!!!! – wykrzyczała po czym odwróciła się i wszyła trzaskając drzwiami. Czułam, że oczy mi się zaszkliły.
-Nie przejmuj się nią kochanie. Ostatnio wyżywa się na wszystkich. Podejrzewam, że to po części przez tęsknotę do jej chłopaka.. Harrego Styles’a – Coo ?! Ona z nim jest ?! Nie wiedziałam, że on ma dziewczynę, ani tym bardziej że jest nią moja kuzynka ! Od samego początku One Direction najbardziej podobał mi się Hazza, jednak nigdy nie udało mi się go poznać. Liczyłam jednak na to, że kiedyś mi się to uda. No w końcu Niall to moja rodzina.. no tak jakby. Liczyłam że uda mi się ich wszystkich poznać, ale nigdy nie łudziłam się że któryś z nich mógłby poczuć do mnie coś więcej.
-Być może, ale jednak obawiam się, że to przeze mnie jest taka – powiedziałam smutno
-Oj wiesz, że to nie prawda. Ona po prostu… ma trochę trudny okres w życiu. Do tego chłopcy wyjechali i tak jakoś wyszło.. Może kiedyś powie ci o co chodzi – przytuliła mnie i pocałowała w czubek głowy – Pamiętaj, że nie ważne co ci powie Trisha ty i tak będziesz dla nas członkiem rodziny. Prawdziwym członkiem.
-Wiem ciociu. Dziękuje wam za wszystko. Dzięki wam, rodzicom wiem co to prawdziwe więzi rodzinne – uśmiechnęłam się i schowałam wszystkie kosmetyki na półkę, a ciocia wyszła z łazienki, jednak po chwili się wróciła.
-A i taka rady na przyszłość. 1. Nie budź tak wcześnie Trishy , a 2. Jak już wcześnie wstajesz to zajmuj łazienkę pierwsza bo później się nie dostaniesz do niej – zaśmiała się i wyszła. Idąc za jej radą poszłam wyjąć z torby ciuchy TO i poszłam wykonać poranną toaletę. Susząc włosy usłyszałam, ze ktoś dobija się do drzwi.
-Blair wychodź z tej łazienki !!
-Daj mi jeszcze 10 min – odpowiedziałam
-Nie jesteś tu sama ! Ile ty już tam siedzisz ?!
-Trisha jestem tu od niecałych 20 min.. Od kiedy ty tak wcześnie wstajesz. Jest dopiero 8 rano –powiedziałam kąśliwie
-Bo mnie obudziłaś idiotko !! – nie chcąc słuchać dalej jej krzyków otworzyłam drzwi i poddałam się.. Znowu.
-Proszę bardzo księżniczko. Świątynia twoja – weszłam do pokoju, prawie gotowa.. Prawie gdyż nie pozwolono mi wysuszyć włosów do końca. Zeszłam na dół  gdzie ciocia szykowała już śniadanie.
-A co ty z taką mokrą głową chodzisz ?? – zapytała mnie
-Hmm.. Trisha potrzebowała łazienki więc stwierdziłam, że same mi mogą wyschnąć
-Ehh.. Nie rób za każdym razem wszystkiego tego co ona chce. Ty też masz prawo by siedzieć w łazience tyle co ona
-Tak, tak.. No ale w sumie to ja i tak rzadko suszę włosy no więc nic się nie stało – uśmiechnęłam się lekko. Nie chciałam żeby było, że poszłam się poskarżyć że Ti znowu pokazuje swoje pazurki na mnie.. Wolałam załatwić to z nią a nie mieszać w to każdego. Ciocia podała mi naleśniki i wspólnie zaczęłyśmy posiłek. Rozmawiałyśmy przy tym o dawnych czasach, naszych wyjazdach wakacyjnych itp. aż w końcu pojawiła się moja kuzynka

*Trisha*
Dzień jak co dzień. Każdy dzień od pewnego czasu zaczynam tak samo. Siadam w łazience na półce, rozmyślam nad wszystkim patrząc w moje odbicie w lustrze. O tym co się wydarzyło w moim życiu i to czego będę żałować zawsze i czego nigdy więcej nie zniosę. O wszystkich moich błędach, szczególnie jednym który popełniam teraz. Z jakiegoś powodu nie potrafię przywyknąć do tej myśli i staram się wmówić sobie że to jest szczere i prawdziwe. Nawet jeśli wiem że okłamuje samą siebie. Po policzku spłynęła mi jedna łza, ale szybko ją wytarłam. Zeszłam z półki i wykonałam poranną toaletę i ubrałam się w TO.    Podejrzewam że śniadanie jest już gotowe, więc  mogę iść na dół.
-Hahaha.. Tak pamiętam to .. Hahah – usłyszałam śmiech mojej mamy i Blair.
-To było świetne.. Zawsze czułam jakbyś to ty była moją córką – powiedziała moja mama. Był to cios poniżej pasa. Weszłam do kuchni i usiadłam przy stole.
-Ooo.. Co tak szybko dzisiaj ?? – zapytała mnie mama
-Jak widzisz potrafię szybko się wyszykować – odpowiedziałam
-45 min to szybko ? Ja nawet połowy tego czasu nie przesiaduje w łazience – powiedziała Blair
-To widać.. Ale nie sądzę, aby cokolwiek ci pomogło  - mruknęłam pod nosem, ale one pusciły to mimo uszu, a ja powróciłam do zajadania się naleśnikami
-Jak na Trishe to bardzo szybko – odpowiedziała moja mama
-Taaa.. Ślicznie macie urządzony ten dom.. Tak nowocześnie
-Nie będę skromna i powiem że wiem. Ale to wszystko zasługa Trishy. To ona wszystko urządziła – zakrztusiłam się. Czy ja się przesłyszałam ?? Moja mama pochwaliła mnie w czymś przed tą … Blair.
-Naprawdę mi się podoba.. chociaż nie gustuję w takiej nowoczesności – powiedziała uśmiechając się od ucha do ucha
-No widać, że nie jesteś z nami spokrewniona.. my preferujemy nowoczesność – powiedziałam kąśliwie
-Trisha – znów upomniała mnie mama – A zapomniałabym.. Nakarmiłaś Archimedesa i Borysa ??
-Eeee.. tak – powiedziałam po chwili zastanowienia a „kuzynka” spojrzała na nas pytającym wzrokiem – Niby taka fanka z ciebie a nie wiesz że Archimedes i Borys to żółwie Liama ?? – zapytałam ją
-Jestem fanką i lubię ich muzykę.. Ale nie prześladuje ich życiorysu ani tego jakie mają zwierzęta i nie wnikam w ich życie prywatne…. Poczekaj ciociu pomogę ci – powiedziała i odeszła do stołu pomagając sprzątać mojej mamie w kuchni.
-Trish mogłabyś nam pomóc.. Mogłabyś wziąć przykład z Blair i choć raz posprzątać
-Tak, oczywiście.. Zadzieram kiece i lecę – powiedziałam z drwiną. Chciałam już iść na górę kiedy usłyszałam, że drzwi się otwierają.. Kto to niby mógł być o tej godzinie ? Odwróciłam się i zamarłam. Serce zaczęło bić mi szybciej na widok JEGO, tego którego wciąż okłamuje choć nie umiem się do tego przyznać nawet przed sobą.
-Ehh.. Jak dobrze być w domciu .. NIESPODZIANKA !! – krzyknął mój brat wchodząc ze swoją zgrają. Ja tylko stałam na schodach i wpatrywałam się w nich/ w NIEGO i starałam się opanować oddech.
-Ej Niall.. Co to za śliczna dziewczyna stoi na schodach i bacznie się nam przygląda ? – zapytał mój chłopak. Od razu oprzytomniałam i rzuciłam się Harremu na szyję i pocałowałam go.
-Wiesz co .. Jak mogłeś własnej dziewczyny nie poznać ?! – powiedziałam z wyrzutem
-Oczywiście że cię poznałem.. Jak mógłbym nie rozpoznać najważniejszej osoby w moim życiu – pocałował mnie namiętnie.. Dlaczego poczułam jakbym robiła coś złego ?!
-Ekhem.. My też tu jesteśmy – upomniał się Niall. Oderwałam się od Styles’a i podbiegłam do Nialla następnie do Lou i Liama a na koniec został mi Zayn..
-Nawet nie wiesz jak tęskniłam ! – przytuliłam go mocno
-My za tobą też tęskniliśmy  - uśmiechnął się a ja odwróciłam się, a po chwili wskoczyłam mu na plecy. Zayn to dla mnie taki drugi brat. Zawsze mogłam mu się zwierzyć i zaufać, a skakanie mu na plecy to normalka.
-Jestem zazdrosny !! – krzyknął Hazza
-Nie poznałeś mnie.. Zayn na pewno mnie rozpoznał.. Prawda Zayn ? –spojrzałam na niego
-No a jakże mógłbym cię nie rozpoznać… W końcu zmieniłaś tylko kolor włosów i nawet oczu oraz wstałaś przed 10 jak i również trochę urasłaś choć nie wiele, bo dalej jesteś niziutka i malutka.. Jak że mógłbym cię nie rozpoznać – wszyscy się zaśmiali a ja pacnęłam go w głowę.
-Chłopcy !!!!!! Co za wspaniała niespodzianka !! – powiedziała uradowana mama i przytuliała każdego z nich.
-Ciocia !!!!!! – krzyknął Lou – Masz marchewki prawda ?
-Haha.. Tak Tommo .. Są w lodówce. Leć i weź sobie troche – poinformowała go i w mgnieniu oka już go nie było
-Aaaaaa !!! Co to za dziewczyna w kuchni ?! Śliczna dziewczyna, ale kto to ? – zapytał wychodząc z 3 marchewkami.
-Blair ! – domyślił się brat i poszedł wyściskać dziewczynę. Po chwili przyszedł z nią i przedstawił ją każdemu. Nie jestem typem zazdrośnika, ale ona dosłownie pożerała wzrokiem mojego chłopaka..
-Nie złość się.. To tylko twoja kuzynka. Nie odbierze ci chłopaka – szepnął mi na ucho Zayn, a ja od razu się uśmiechnęłam
-Mam taką nadzieje.. Bo inaczej mnie popamięta i nie będzie tak miło.. w sumie to już nie jest – mruknęłam i podeszłam do Loczka. On od razu mnie mocno przytulił
-Nawet nie zdajesz obie sprawy jak bardzo mi cię brakowało.. I czemu żeś się przefarbowała ??
 -No wiesz.. Chodzi plotka że jarają cię blondynki.. a ja chciałam sprawdzić czy dalej będziesz mnie kochać jak będę szatynką – zaśmiałam się – I wcale się nie przefarbowałam tylko wróciłam do naturalnego koloru
-A to dziwne.. Od 12 roku życia byłas blondynką.. Jak ja się teraz mam przyzwyczaić ?! – zbulwersował się brat
-Oj tam, oj tam.. nie byłabym blondynką gdyby nie ty i pomysły twoich kolegów.. to wy dla żartów rozjaśniliście mi włosy i zniszczyliście je przy okazji..
-Pff.. Co tam twoje włosy.. Gdzie moje żółwie ? – gorączkował się Liam
-Spokojnie.. Zadbałam o nie
-No i właśnie tego się obawiałem – mruknął pod nosem jednak ja to usłyszałam i walnęłam go z łokcia w żebra – Ałaa !!
-Ej dzieci.. Dajcie sobie spokój z porachunkami na razie.. wieczorem robimy impreze i wasza obecność obowiązkowa.  – zarządził Lou na co oczywiście przytaknęłam
-Blair.. Ty też jesteś zaproszona – powiedział Niallerek.. I na co ona tam potrzebna ?
-Emm.. Dzięki, ale wolę jednak zostać – powiedziała nieśmiało.. To było oczywiste ze wybierze książke a nie 5 wspaniałych chłopaków
-O nie.. Jeśli Blair nie idzie ty Trisha też siedzisz w domu – poinformowała mama
-Że co ?!?! Niby czemu mam przez tego dzikusa w domu siedzieć, kiedy właśnie wrócił mój brat ze swoimi przyjaciółmi których nie widziałam tyle miesięcy ?!?! – zbulwersowałam się.. Nigdy nie zakazywała mi imprez
-Po ostatnim twoim wyjściu masz zakaz prywatek
-Prywatek ?! Serio ?! Co ja niby ostatnio zrobiłam ?!
-Wróciłaś pijana o 4 nad ranem z przefarbowanymi włosami i śmierdziałaś papierosami  !!
-Oj.. Trish ładnie to tak ? – zapytał Malik, bo jako jedyny wiedział, że czasami „wymykałam” się spod kontroli
-Morda Malik.. Fakt wróciłam o 4, ale to nie pierwszy raz; co masz do tego ze przefarbowałam włosy ? nie masz większych problemów i co z tego że śmierdziałam fajkami.. Jak siedzę z Zaynem to później też czuć je ode mnie, bo on pali.. Zresztą idę tylko do mojego brata.. Przecież i tak pewnie nie będzie nikogo innego.. No chyba że Clara ? – spojrzałam znacząco na Nialla, a ten tylko odwrócił wzrok.
-Ehh.. No dobrze możesz iść.. Ale masz namówić na wyjście Blair. Albo idziecie razem albo wcale – spojrzałam pieronującym wzrokiem na dziewczynę.
-Dobrze, pójdę – powiedziała cicho, a ja uśmiechnęłam się od ucha do ucha
-To ja zadzwonię po Clare – powiedziałam i pocałowałam każdego z chłopaków w policzek i pobiegłam na górę.

****************************************
Ehh.. Już myślałam ze go nigdy nie napiszę :/ I tak nie wyszedł mi taki jak chciałam no ale cóż. Mam nadzieje ze nie jest tak bardzo zły i wam się spodoba choć troche :) Kolejny rozdział ?? Szczerze nie mam pojęcia.. Teraz wyjeżdżam na 2 tygodnie więc na pewno nie uda mi się nic wstawić :/ Ogólnie myślałam nad tym żeby zrobić sobie krótką przerwę w pisaniu i dotyczy to każdego mojego bloga :/

niedziela, 15 kwietnia 2012

Rozdział 1.


*Blair*
-Córeczko jesteś pewna, że właśnie tego chcesz ? – zapytała mnie mama, gdy zapięłyśmy moją walizkę do końca.
-Tak mamo.. Jestem pewna w 100%.. No może na 99,9% - odpowiedziałam uśmiechając się.
-Co jest tą 0,1% niepewności ?
-Chyba kto – prychnęłam – Oczywiście, że moja kochana kuzynka Trisha.. A któżby inny ? – zapytałam retorycznie.
-Oj nie przesadzaj kochanie. Ona nie jest taka zła. Jest naprawdę miłą i wesołą dziewczyną.. Poza tym nie widziałyście się 2 lat, więc na pewno się zmieniła i to na lepsze. – odpowiedziała mi pocieszając.
-Oh tak. Zapewne zmieniła się. Doszło jej do głowy 1000 innych i gorszych pomysłów na uprzykrzenie mi życia. Chociaż nie wiem czy może być coś gorszego od tego co wyprawiała przez 5 lat. I fakt. Jest miła i zabawna.. Tylko, że nie dla mnie – powiedziałam z wyrzutem.
-Przestań.. Przecież nie zrobiła ci nic złego !
-No faktycznie nic złego.. W sumie to fajne NIC. Takie tam przeczytanie całego mojego pamiętnika i wygłoszenia go w szkole na stołówce przed wszystkimi. Takie tam NIC, wrzucenie pająków do mojej torby czy też karaluchów to śpiwora. Również takie nic było zamknięcie mnie w małym pokoju z dwoma wężami. Zresztą skąd ona wzięła wtedy te węże ?! O i bym zapomniała.. Takie tam NIC, kiedy w wieku 12 lat zaprowadziła mnie gdzieś a potem zniknęła i przez 5 godzin błąkałam się zmarznięta po jakimś obcym terenie zimą. Wiesz myślę że gdybym miała dalej wymieniać spędziłabym na tym co najmniej cały dzisiejszy wieczór – na te wspomnienia ciarki mnie przeszły. To wszystko działo się w pierwszych 2 latach mojego życia z jej rodziną. Nie było to zbytnio mądre ani bezpieczne no, ale cóż .. To w końcu Trisha. Ona ma gdzieś zasady i innych ludzi. No przynajmniej miała. Mimo łamania zasad, obietnic itp. zawsze wszystko uchodziło jej na sucho. Za dobra aktorka była z niej by ktoś jej nie uległ. Jej i jej historią.
-Byłyście małe. Teraz jesteście już prawie dorosłe i na pewno odpowiedzialniejsze i mądrzejsze. Na pewno tak teraz nie będzie
-Eheś.. Nie zdziw się jak pewnego dnia zastaniesz pod domem paczkę a w niej związaną mnie – mruknęłam i powróciłam do pakowania rzeczy do pudeł.
Ehh.. To ja może przedstawię wam historię moje krótkiego acz wspaniałego życia.. No może wspaniałe to one było w ostatnich 2 latach, odkąd pewna blondyna, którą wielbię z całego serca wyjechała z Irlandii. Wyczuliście tą nutkę sarkazmu, prawda ? No więc jej wyprowadzka do Londynu oznaczała również rozłąkę z jej rodzicami i starszym bratem Niallem, których uwielbiałam. Swoją drogą robi on teraz karierę w zespole One Direction. Przeprowadzili się tam właśnie za moim ulubionym kuzynem. W sumie to zapewne była to inicjatywa Trishy, która nienawidziła rozstawać się z nim. Byli idealnym rodzeństwem i mimo że ja nie byłam lubiana przez nią dla Nialla byłam jak druga siostra. Gdy byli w jednym mieście Ti dalej mogła imprezować z nim i zapewne zaprzyjaźniła się z resztą zespołu. Zawsze przyjaźniła się z przyjaciółmi Nialla. Ogólnie to mimo, że były między nimi 2 lata różnicy zawsze tworzyli jedną wielką paczkę. Teoretycznie też do niej należałam, ale nie praktycznie. Blondynek nie raz próbował namówić mnie jednak 1. Nie jestem typem imprezowiczki i zamiast wychodzić z nimi na miasto wolałam siedzieć z książką, 2. Wiedziałam że Trisha odwali coś dzięki czemu odechce mi się kolejnych spotkań. Od czasu ich wyprowadzki nie widzieliśmy się, a ich brak dawało się odczuć. W końcu odkąd tylko dołączyłam do tej rodziny mieszkaliśmy obok siebie. Nasze domy się łączyły i mieliśmy jeden wielki ogródek.
A jak to się stało, że jestem w rodzinie Horanów ? To dość długa historia. Moi biologiczni rodzice przyjaźnili się z rodzicami Nialla i Trishy. Poznali się dzięki mnie i blondynce. Gdy chodziłyśmy razem do przedszkola byłyśmy przyjaciółkami i na początku podstawówki również. Wszystko zaczęło się zmieniać kiedy moja matka opuściła mnie i ojca. Miałam wtedy 7 lat. Wyjechała. Nie uprzedziła nas wcześniej, nie pożegnała się. Nie wiedziałam dlaczego tak się stało, ale ojciec uświadomił mnie. Po prostu miała kogoś innego i wyjechała z nim, zostawiając nas. Czułam się z tym okropnie i często płakałam. Brakowało mi jej i tęskniłam za nią. Rodzice Horanów zauważyli to jak mój ojciec zaczął się staczać. Pił, ćpał, nie pracował. Zaczynało brakować na jedzenie itp. Mama Trishy zauważyła to i miała już pewien plan. Poinformowała opiekę społeczną o zaistniałej sytuacji i po prostu mnie zabrali. Następnie, niedługo potem zostałam adoptowana przez jej siostrę czyli moją obecną opiekunkę i jej męża. Zawsze chcieli oni mieć dzieci jednak nie mogli, a gdy wydarzyło się to wszystko bez zawahania mnie przyjęli. Miałam wtedy z 10 lat. Od tamtego czasu poznałam co to prawdziwa rodzina, więzi rodzinne. Cała ogromna rodzina przyjęła mnie z otwartymi ramionami jakbym była z nimi od zawsze. Niestety wtedy zakończyła się moja przyjaźń z Trishą. Od tamtego czasu nie zdarzyło nam się ani razu normalnie porozmawiać. Do tej pory nie wiem co takiego się wydarzyło, że tak mnie znienawidziła.
Mimo że miałam już wtedy 10 lat i wiedziałam kim są moi prawdziwi rodzice, to teraźniejszych opiekunów nazywałam ‘mamo’, ’tato’. To oni pokazali mi kim są prawdziwi rodzice.
Zawsze marzyłam o tym aby uczyć się w Londynie. Czułam, że tam mam więcej możliwości, że wszystko jest lepsze. Ostatnio udało mi się dostać do jednej ze szkół. Rodzice zgodzili się mnie tam wysłać pod warunkiem, że będę mieszkać z ciotką, a co za tym idzie z Ti. Cieszyłam się ze wszystkiego prócz tego. Wiem, że znów się zacznie, ale szczerze liczę że uda mi się z nią porozmawiać i wyjaśnić dlaczego taka jest.
-Kochanie pożegnałaś się już z Anastazją ? – zawołała z dołu mama.
-Tak . Już wczoraj. Dziś rano wyjechała na wakacje – odkrzyknęłam jej. Wczoraj odbyło się zakończenie roku, a moja jedyna przyjaciółka Anastazja wyjechała dzisiaj. Ja wylatuję jutro rano.
-Dobrze, więc chodź już na kolacje.
-Idę – powiedziałam i  wyszłam z pokoju. Zbiegłam po schodach i czekała już na mnie porcja pizzy.
-Jako, że jest to nasz ostatni wspólny wieczór – mama wyraźnie posmutniała – tak jak za dawnych czasów zrobimy sobie wieczór z pizzą, filmami i grami planszowymi – uśmiechała się od ucha do ucha
-Haha.. Świetny pomysł. Brakowało mi tego – powiedziałam pełna entuzjazmu. Zjadłam szybko swoją porcję i włączyłam muzykę, aby grało nam się milej. Grę zaczęliśmy od starej gry grzybobranie. Już praktycznie zapomniałam, że coś takiego wgl było. Oczywiście nie jestem najlepsza w te gry tak więc przegrałam, a wygrał mój tata. Następnie zabraliśmy się za Eurobiznes. Nie dotrwaliśmy do końca, ale wygrałam ja jako że uzbierałam największą sumę pieniędzy.
-Nawet nie wiecie jak to cudownie powrócić do starych czasów – powiedziałam i czułam jak oczy mi się zaszkliły. Mam tak zawsze kiedy uświadamiam sobie, że to co  było już nigdy nie wróci.
Uściskałam rodziców i pobiegłam na górę. Wykąpałam się, umyłam głowę i położyłam się do łóżka rozmyślając nad tym jak to będzie dalej z moim życiem.

*następnego dnia*
Obudziłam się o 7 rano. Samolot miałam o 10, a musiałam być wcześniej na lotnisku. Nie miałam zbyt wiele czasu więc wstałam i poszłam do łazienki. Wykonałam poranną toaletę i zrobiłam lekki makijaż. Ubrałam się w TO i tak naprawdę byłam gotowa do wyjścia. No ale jednak śniadanie jako najważniejszy posiłek w ciągu dnia zjeść trzeba. Z domu wyjechaliśmy o 8:30.
-Pamiętaj córciu, że zawsze możesz do nas wrócić. Możesz zwrócić się z każdym problemem jak zawsze.. – powiedziała przez łzy mama przytulając mnie na lotnisku.
-Zadzwoń jak tylko wylądujesz. Kochamy cię i będziemy tęsknić – odezwał się tata i przytulił mnie.
-Ja też was kocham i będę tęsknić. Zadzwonię jak tylko będę już w domu – otarłam łzy i wzięłam walizkę w rękę.
-Samolot do Londynu odlatuje ze 10 min. – powiedziała jakaś babka przez głośniki
-Dziękuje za wszystko .Kocham was – szepnęłam i poszłam w stronę bramki na samolot. Zamykam stary rozdział i otwieram nowy. Mam nadzieje, że mojego szczęścia nie zakłuci blond włosa dziewczyna.


*Trisha*
-Trish wstawaj – poczułam jak promienie słońca powoli wdrapują się do mojego pokoju, co oznacza że mamusia musiała odsłonić mi żaluzje. Mimo to nie zamierzałam jej posłuchać i odwróciłam głowę chowając ją pod poduszką. – Trisha !! Jest już 10 a ty dalej śpisz ! Wstawaj w tej chwili i jedziemy na lotnisko po Blair.  – gdy tylko usłyszałam to imię przeszły mnie ciarki i zrobiło się nie dobrze.
-Mam ją gdzieś.. Nie zamierzam ruszyć się z tego łóżka – mruknęłam
-Przestań się tak do niej odnosić ! I było nie wracać tak późno z imprezy wczoraj.. Właściwie to dzisiaj bo wróciłaś o 4 !! – powiedział wkurzona
- Iii ?? Co w związku z tym ?? Jakoś nie przeszkadzało ci kiedy wracałam o tej godzinie z imprez w ciągu roku szkolnego albo nawet jak nie wracałam na noc.. Więc jaki masz problem ?! – powiedziałam podnosząc głowę i odwracając w jej stronę. Musiałam przymknąć oczy gdyż światło z zewnątrz oślepiało mnie.
-To w związku z tym, że za chwilę będzie tu Blair i będzie z nami mieszkać i chciałabym, żebyś się trochę ogarnęła.. Wgl to coś ty z tymi włosami zrobiła ?! – oo.. pewnie zauważyła, że zmieniłam kolor. Z jasnego blondu na mój naturalny, ciemno brązowy odcień.
-Znudziły mi się blond włosy i poszłam wczoraj z Clarą do fryzjera.. Fajne nie ? Też mi się podobają – powiedziałam uśmiechając się.
-No ładnie, ładnie. Tylko że przyzwyczaiłam się już że jesteś blondynką. I dalej nie rozumiem po co ci te szkła kontaktowe. Przecież masz takie ładne niebieskie oczy.
-Tak, tak.. świetnie. Przecież przyjeżdża tu ta Blair to będziesz miała blondynkę o niebieskich oczach. Chociaż ona chyba nie była blondynką. Jak ona wyglądała ? – zaczęłam szukać w pamięci jej twarzy, ale po chwili stwierdziłam, że wali mnie to. I tak zaraz przypałęta się tu i będę musiała dzielić z nią powietrze i dom. Ugh.. Liczę na szybki powrót mojego braciszka i chłopaków z trasy i że przyjmą mnie pod swój dach. Mama nie będzie mieć nic przeciwko a ja się uwolnię od mojej „kuzynki”. W sumie to kuzynkami nie jesteśmy, ale zwał jak zwał.
-Masz 15 min i widzę cie na dole –powiedziała wychodząc z mojego pokoju
-No chyba cię pogrzało !!?! – krzyknęłam za nią. Położyłam się powrotem zakrywając głowę poduszką i dając upust emocją i po prostu najzwyczajniej w świecie zaczęłam piszczeć w poduszkę. Kiedy poczułam się już lepiej niechętnie podniosłam się z łóżka i poszłam wykonać poranną toaletę. Oczywiście nie odbyło się bez mojego śpiewania pod prysznicem. Kiedy weszłam do pokoju owinięta ręcznikiem pierwsze co zrobiłam to włączyłam TV na jakimś programie muzycznym. Było akurat Nicki Minaj – Starships. Kocham tą piosenkę a szczególnie ten fragment „But fuck who you want, fuck who you like”. Choć ogólnie cała piosenka jest zajebista.
Wybrałam z szafy TO i ubrałam się. Włosy zostawiłam rozpuszczone i zrobiłam lekki makijaż. Przyznam że przefarbowanie się dobrze mi zrobiło. Zeszłam na dół po upływie chyba ponad 30 min.
-Miałaś zejść 20 min temu – powiedziała mama podając mi śniadanie
-Powiedziałam ci, że chyba cię pogrzało jeśli sądzisz że wyrobie się w 15 min.
-Zrobiłaś to o co cie prosiłam ? Przygotowałaś pokój gościnny dla Blair ?
-Tak oczywiście.. Co jeszcze ? – powiedziałam sarkastycznie – Chociaż wiesz.. jakiś preparat na pchły się może przydać więc możesz kupić w drodze na lotnisko – dodałam
-Trisha !!! – krzyknął mój tata – Przestań tak o niej mówić ! Co ona ci takiego zrobiła !?
-Nie no coś ty .. nic a nic. Przecież to chodzący ideał jest – mruknęła pod nosem. – Nie jadę z wami na lotnisko to jeden.. a dwa to wychodzę, cześć – odwróciłam się i poszłam do drzwi założyć buty.
-Gdzie idziesz ? – zapytała mama
-Do znajomych. Chyba nie sądzisz ze pierwszy dzień wakacji spędzę w domu – prychnęłam
-Pamiętasz o Harrym prawda ?
-Nie no coś ty. Zapomniałam już o moim chłopaku i idę teraz do znajomych i wskoczę do łóżka jakiemuś chłopakowi albo się z nim przeliżę.. Za kogo ty mnie masz, co ? – tak, dokładnie. Mój chłopak to Harry Styles z zespołu mojego brata. Chcę, żeby już wrócili bo tęsknie za nimi cholernie. Jest koniec czerwca a praktycznie od lutego się z nimi nie widziałam.
-Nie o to mi chodziło.. Co się z tobą dzieje ?! Od wyjazdu chłopaków nie da się z tobą normalnie porozmawiać !
-To nie od wyjazdu chłopaków – szepnęłam pod nosem i wyszłam z domu. Kierowałam się w stronę skateparku gdzie zapewne są wszyscy moi znajomi i moja przyjaciółka Clara. Nie myliłam się. Oczywiście wszyscy byli.
-Oo.. Księżniczka się obudziła ? – zapytała przyjaciółka gdy tylko pojawiłam się przy nich. Usiadłam na trawie koło nich i wyciągnęłam papierosa. – Miałaś z tym skończyć.. Hazza cię zabije jak się dowie, że palisz. Wiesz, że tego nie lubi.
-Nawet nie wie, że palę.. No chyba, że mu Malik wygadał. Chociaż wątpię bo jak wygadał to wkopał sam siebie. To przez niego palę. Zresztą nie nałogowo tylko muszę się od stresować.  A rzucę to jak Zayn rzuci. Z tego co wiem nie stało się to jeszcze więc … - mówiłam z uśmiechem na ustach. Jak zawsze siedzieliśmy i żartowaliśmy.
-To co Trish.. Propozycja dalej aktualna ? – zapytał jeden z moich kolegów Jackson.
-Emm.. A o którą ci chodzi ? – zapytałam śmiejąc się i próbując przypomnieć sobie co ja takiego mogłam mu proponować.
-No ta, żebym nauczył cie jeździć na desce, a niby o jaką inną.. Gdybym chciał więcej to Styles i twój braciszek i cała reszta załatwiliby mnie  tak, że bałbym się w lustro spojrzeć ! Ty a tak wgl to czemu zmieniłaś się z seksownej blondynki na seksowną szatynkę.. albo brunetkę. Zresztą co za różnica ? – wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
-1. Tak. Chcę żebyś mnie nauczył, 2. Zapewne byś nie przeżył tego co by ci zrobili, a 3. Znudziły mi się blond włosy i potrzebowałam odmiany.. I niech Kuźwa spróbuje ktoś jeszcze zapytać się mnie czemu zmieniłam kolor to pozabijam. – powiedziałam wstając z trawy i podchodząc do chłopaka. Moja nauka jazdy na deskorolce nie należała to najlepszych. Jestem pewna, że na całym ciele mam siniaki.
-Ej Trisha .. Kiedy wraca Niall.. Znaczy chłopcy – zapytała odwracając wzrok, gdy wracałyśmy do domu. Była już jakoś około 19 może 20.
-Emm.. szczerze to nie wiem. Jakoś za tydzień chyba. Nie kontaktowałam się z nimi ostatnio bo byli zapracowani.. A co taka ciekawa ? – Clara momentalnie oblała się rumieńcem.
-Wiesz.. Ich imprezy są świetne zawsze.. szczególnie gdy prowadzi je nie kto inny tylko DJ MALIK – powiedziała i zaczęłyśmy się drzeć na całą ulicę „ALL DAY, ALL NIGHT DJ MALIK, DJ MALIK !”. Jak zawsze ludzie dziwnie się na nas patrzyli. Zapewne w „nowym” kolorze włosów i soczewkach, mało kto rozpoznaje Trishe Horan, siostrę Nialla Horana ze sławnego boysbandu One Direction. I bardzo dobrze cieszę się.
Kiedy dotarłam do domu wiedziałam że ONA już tam jest. No cóż. Trzeba się z nią zmierzyć i przeżyć. A było tak pięknie przez te 2 lata, gdy nie było jej w pobliżu.
-No nareszcie jesteś ! Dodzwonić się nie da do ciebie ! – powiedziała mama i przytuliła mnie – Śmierdzisz fajkami – zwróciła mi uwagę
-No coś ty nie powiesz.. A to nowość. Jeszcze nie przywykłaś, że moi znajomi palą ? Malik też pali a jakoś ci nie przeszkadza jak śmierdzę fajkami od niego. – wyminęłam ją i chciałam już iść na górę.
-Nie przywitasz się z kuzynką ? – zapytał tata. Westchnęłam i cofnęłam się do salonu
-Cześć kuzynka – powiedziałam oschle – Mogę już iść ? – nie czekając na jaką kol wiek odpowiedź poszłam do pokoju i od razu rzuciłam się na łóżko. Po mojej głowie chodziły takie myśli jak „ona zaraz tu wejdzie, ona na pewno poszła za mną”. Oczywiście jak zawsze.. nie myliłam się.
-Hej Trisha – usłyszałam ten jej niepewny głosik. – Ciocia prosiła żebym ci to przyniosła – podała mi talerz z kanapkami – Zmieniłaś się. Zmieniłaś kolor włosów..
-Spostrzegawcza jesteś.. Wiesz może się do czegoś przydasz w tym domu. Wreszcie mam własną kelnerkę.. Przyniosłaś ? Przyniosłaś  … teraz możesz wyjść. – powiedziałam oschle
-Widzę że zmieniłaś wszystko szkoda, że nie styl ubioru.. Wciąż chodzisz ubrana jak ździra.. I charakter wciąż ten sam. Ciekawe po kim go masz..
-No widzisz.. Mówiłam że spostrzegawcza jesteś.. Ja ubieram się dalej jak ździra a ty dalej wyglądasz jakby koń kopnął cię w twarz.. I wszyscy są szczęśliwi. A teraz wypierdalaj po zatruwasz moje powietrze ! – powiedziałam z udawaną słodkością w głosie. Ona wyszła a ja zamknęłam drzwi. Opadłam na łóżku słuchając muzyki. Zapowiadają się cudowne wakacje. Na szczęście tylko wakacje.. To będą tylko wakacje, tak ?! 
*************************************
No więc jest rozdział 1. Mam nadzieje, że wam sie spodoba i liczę na wasze opinie w komentarzach. I przepraszam ze tak późno dodaję, ale wcześniej nie dałam rady :(

Prolog


Od kiedy tylko sięgam pamięcią wierzyłam w to że marzenia się spełniają i dążyłam do nich. Nigdy nie rezygnowałam z osiągnięcia celu tylko dlatego, że zabierało to czas.. Czas i tak upłynie. Nie zatrzymasz go, ale możesz wykorzystać go w pozytywny sposób.  Było to moją dewizą życiową już kiedy byłam tylko małym dzieckiem. Zawsze mi to powtarzano, tak jak i to aby nigdy nie opuszczać osób najbliższych swojemu sercu. Ale w jakim celu to wszystko skoro łamie się swoje własne słowa ?
Skoro mówisz żeby nie opuszczać po czym zostawiasz bez słowa.. bez pożegnania ?
Choć jednak teraz mogę powiedzieć, że jestem za to wdzięczna. Wdzięczna gdyż odnalazłam prawdziwą, szczerą i kochającą rodzinę. Rodzina, która daje mi poczuć, że wciąż mam powody by żyć, by czuć się kochaną i mieć tą pewność że możesz na kogoś zawsze liczyć.
Nawet jeśli jest w śród tych osób jedna dająca ci dobitnie odczuć, że jesteś wyrzutkiem, że jesteś nie chciana, że jesteś tylko przybłędą i sprawiająca ci tyle przykrości, nie jest w stanie pokonać silnych więzi rodzinnych, nawet jeśli nie jesteś z nimi spokrewniona.



Ale jakie to uczucie gdy nagle pojawia się ktoś nowy ? Ktoś zastępujący twoje miejsce ? Ktoś kto sprawia, że czujesz iż nikogo już nie obchodzisz ? Kiedy jesteś na tyle mała że nie jesteś w stanie pojąć wszystkich spraw ? Na pewno takie po których zostaje ci uraz. Uraz zmieniający ciebie i twój stosunek do wszystkiego. Mimo, że próbujesz wrócić na swoje „stanowisko” i robisz wszystko by tylko znów poczuć się jak dawniej, wciąż porównują cię do osoby, która ci to zniszczyła. Wciąż cię odpychają, bo ONA przeszła więcej. Bo ONA potrzebuje więcej miłości, większego poczucia bezpieczeństwa. ONA, osoba która kiedyś była ci przyjaciółką, teraz zabiera ci wszystkich, którzy są ci ważni. I mimo że nie przeszłaś tyle co ona, wciąż potrzebujesz tego samego co ona. Potrzebujesz czuć się kochana. Będąc tylko dzieckiem nie jesteś w stanie wszystkiego zaakceptować, ale brak tych uczuć sprawia tylko narastającą tylko w tobie nienawiść. Nienawiść przenoszącą się na późniejsze życie.

***************************************
Udało się :D Udało mi się napisać w końcu prolog. Miałam na niego pomysł i wenę twórczą, ale o 2 w nocy. Następnie rano chcąc go napisać, nastąpił brak weny. A jak już go napisałam to wyszedł zupełnie inny niż planowałam :P No ale cóż. Mam nadzieje że wam sie podoba i zachęcił do czytania tego opowiadania. Postaram się dziś wstawić 1 rozdział, ale nic nie obiecuję. :)